niedziela, 22 lipca 2012

Rozdział 10

Następnego dnia razem z Harrym wróciłam do Londynu wszyscy byli szczęśliwi postanowiliśmy razem z Harrym zamieszkać razem u mnie ponieważ mojej mamy ciągle nie było w domu.Szybko minęły 2 tygodnie Grace z Louisem wrócili z wakacji.Od razu Grace wszystko mi opowiedziała oczywiście nie przy chłopakach ponoć miała już za sobą swój pierwszy raz.Bardzo się cieszyłam jej szczęściem swoim zresztą też.Byłyśmy dla siebie jak siostry.
Tydzień później...
Rano:
Wstałam około 8.00.Postanowiłam iść się umyć i ubrać.Gdy już miałam wstawać poczułam jak ktoś mnie obejmuje.
-Harry puść mnie idę zrobić śniadanie
-Nigdzie cię nie puszczę za bardzo cię kocham hahha
-Ja ciebie też kocham ale czas wstawać
-Ale ja nie chcę a jak ja nie chcę to ty też-i przyciągnął mnie jeszcze bardziej do siebie
-A jak coś ci dam to mnie puścisz
-Zależy co-powiedział uśmiechając się pod nosem
-to-i pocałowałam go w policzek
-no nie wiem myślałem o czymś innym-i pokazał na swoje usta
-no dobra-i pocałowałam go w usta
-teraz cię mogę puścić
Gdy już się wyrwałam szybko poleciałam do łazienki po mnie poszedł Harry a ja w tym czasie poleciałam zrobić nam śniadanie.Nagle ktoś do mnie zadzwonił to była Grace;
ROZMOWA
-Hej Grace co słychać??
-Olivia proszę przyjedź do mnie nie czuje się najlepiej proosze
-Dobra zaraz będę
-Ok wejdź drzwi będą otwarte ale bądź sama dobrze
-Ok zaraz będę trzymaj się 
Koniec rozmowy
W tym samym czasie na dół zszedł Harry.
-Coś się stało?
-Grace się źle czuje pod rzucisz mnie do niej
-Jasne właśnie miałem jechać do chłopaków.
-To super-i dałam mu buziaka-zbieraj się
Szybko ubrałam buty i pojechaliśmy.Już po paru minutach byłam u Grace szybko weszłam do domu siedziała w salonie w samej piżamie.
-Grace co się stało??
-Nie wiem od rana wymiotuję ,strasznie boli mnie głowa i jest mi słabo
-Może pojedziemy do lekarza
-Nie wszystko będzie ok.
-Grace a powiedz mi czy boli cię brzuch??
-I to bardzo
-Poczekaj zaraz wrócę-powiedziałam i wybiegłam z domu do apteki musiałam to wiedzieć nie miałyśmy pewności apteka znajdowała się jakieś 2 kroki od jej domu.Po chwili byłam u niej.Podałam jej test i kazałam iść do łazienki.
-Ty chyba nie sądzisz że ja jestem w....
-Nie mamy pewności rozumiesz tylko wtedy będziemy wszystko wiedziały a teraz marsz do łazienki-gdy zniknęła za drzwiami poszłam do kuchni zrobić nam herbatę.Po chwili z łazienki wyszła Grace była cała blada.
-Olivia ja...-powiedziała przez płacz-to nie możliwe rozumiesz....
-Uspokój się wszystko będzie dobrze
-Ale ja nie mogę być teraz w ciąży co ze szkołą co z Louisem jeżeli on nie będzie chciał tego dziecka co ja zrobię
-Nie mów tak przecież się kochacie a to jest wasze dziecko rozumiesz on cię nie opuści ale musisz mu jak najszybciej powiedzieć o tym
-Ja nie...proszę zadzwoń do niego teraz błagam chcę mieć to już za sobą
-Dobrze usiądź wszystko będzie dobrze już dzwonię-i wyciągnęłam komórkę
ROZMOWA:
-Halo,Harry proszę weź Louisa i przyjedzcie szybko do Grace
-Coś się stało??
-Nie,znaczy tak przyjedzcie jak najszybciej.
-Dobra zaraz będziemy
Koniec rozmowy
Razem z Grace poszłyśmy do jej pokoju.Dla mnie też to był wielki szok że Grace jest w ciąży.
Usiadłyśmy na łóżku i rozmawiałyśmy o wszystkim.
-Grace a powiedz mi czy chcesz tego dziecka
-To wszystko mi komplikuje to wszystko dzieje się za szybko ja mam szkołę co z tym wszystkim oczywiście że nie oddam dziecka ono jest teraz częścią mnie kocham je boje się tylko reakcji Louisa...boję się że zostawi mnie z tym wszystkim.
-Nie mów tak on kocha ciebie nie zostawi cie samej  zobaczysz pamiętaj że masz mnie chłopaków i Louisa 
Nagle zadzwonił dzwonek.
-Nie denerwuj się rozumiesz zaraz on tu przyjdzie jak coś to mnie wołaj będę na dole.
Szybko poszłam na dół otworzyć drzwi.
-Co z grace?Co  się stało?Gdzie ona jest?-zaczął zadawać masę pytać Louis
-Nic jej nie jest porostu idź do niej na górę 
-Ok-i pobiegł do jej pokoju
Usiadłam razem z Hazzą w salonie i opowiedziałam mu o wszystkim był zaskoczony i to bardzo ale wiedział że Louis nie zostawi jej samej to nie w jego stylu.
Perspektywa Louis
Pobiegłem szybko do Grace do jej pokoju.Gdy wszedłem siedziała cała zapłakana na łóżku.
-Grace co się stało??
-Louis ja...
-Co ty?? ktoś ci groził?Coś ci jest ?
-Powiedz mi czy ty mnie kochasz?
-Jasne że ciebie kocham po co się tak głupio pytasz?
-Louis ja jestem w ciąży
-CO??
Nie wiedziałem co się dzieje moja dziewczyna była ze mną w ciąży nie mogłem w to uwierzyć ale nie mogłem jej teraz zostawić była załamana.
-Louis proszę nie zostawiaj mnie wiem że to wszystko komplikuje ale....
-Głupia jesteś jak ja mógł bym cię zostawić kocham cię i nasze dziecko też rozumiesz
-Ja ciebie też kocham-wtuliła się we mnie nadal płacząc
-Nie płacz damy rade nie zostawię cię z tym samej kocham cię razem wychowamy nasze dziecko
Szczerze to się nawet trochę cieszę,
-Naprawdę ja trochę też
I uśmiechnęliśmy się do siebie
-Teraz nic nas już nie rozłączy będziemy do końca życia razem rozumiesz jak mogłaś pomyśleć że od ciebie odejdę kocham ciebie najbardziej na świecie,a teraz chodź trzeba oznajmić chłopakom że będą wujkami hahaha chyba nie masz nic przeciwko
-Nie też się cieszę
-Nareszcie się uśmiechnęłaś a teraz się ubieraj i jedziemy
Poszła się ubrać do łazienki i po chwili była już gotowa,
-Prześlicznie wyglądasz
-Dziękuje
-Teraz mogę ci powiedzieć że przemyślałem to wszystko i z jednej strony cieszę się że będę tatusiem 
-Ja też po prostu bałam się że sama nie dam rady bałam się że mnie wiesz...
-Nie nie zostawię cię ile razy mam ci jeszcze powtarzać mamusiu
-No nie wiem tatusiu no dobra chodź na dół
-Ok-objąłem ją ramieniem i zeszliśmy na dół
NA DOLE:
-Haroldzie wiesz że będziesz ojcem chrzestnym hahha
-Nie no gratulacje stary-powiedział Hazza i mnie przytulił
-Wiedziałam że będzie wszystko dobrze-powiedziała Grace i podeszła do nas i przytuliła
-A co ty też myślałaś że ją zostawie.?-powiedziałem z uśmieszkiem
-Nie...no może przez chwile
-No kurde na jakiego ja wyglądam co-spytałem z uśmiechem
-No już nie ważne.Ważne że jesteście szczęśliwi.
.............................................................................................................................................................

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz