Perspektywa Louis
Gdy wszedłem do sali zobaczyłem Grace była podłączona do różnych urządzeń.Była cała blada.
-Louis..to ty..-zapytała niepewnie
-Tak to ja kotku wszystko będzie dobrze-powiedziałem podchodząc do niej
-Powiedz co z małą..czy ona...
-Tak żyje i jest dobrze za 2 tygodnie będziesz mogła wyjść z nią ze szpitala
-To się naprawdę cieszę
-kocham was
-Przepraszam ciebie Louis ale nie chcę być nie miła po prostu jestem zmęczona ty pewnie też
-Ok spoko już idę ale pamiętaj jutro też będę tak łatwo się mnie nie pozbędziesz
-Ale ja Louis wcale...
-Tak wiem nie wyganiasz mnie kocham cię do jutra
-Pa też cię kocham
_________________________________________
2 tygodnie minęły bardzo szybko.Louis codziennie był w szpitalu u Grace i małej zresztą jak wszyscy.
Dziewczyny były już w domu.Louis tak jak obiecał przekazał pieniądze na szpital powiedział że to nie jest tak wcale dla niego dużo.Szpital był mu bardzo wdzięczny.Wszystko układało się bardzo dobrze aż do czasu kiedy Olivia dostała list.
Rano:
Perspektywa Olivia:
Gdy wstałam rano nikogo nie było na biurku leżała karteczka:
Kochanie,nie chciałem cię budzić tak słodko spałaś musieliśmy z chłopakami jechać do studia.Grace wyszła na jakieś spotkanie z koleżankami będzie wieczorem my będziemy na obiad.Kocham cie Harry:*
No fajnie czyli zostałam sama poszłam się ubrać i umyć.Gdy zeszłam na dół zjadłam sobie miskę płatków i poszłam do salonu.Włączyłam sobie telewizor.Gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
-Pani Olivia
-Tak to ja coś sie stało
-List do pani proszę tu podpisać
-Dobrze-podpisałam i zamknęłam drzwi ciekawe co to może być
Gdy otworzyłam list byłam w szoku.Dostałam się na studia w Nowym Jorku
Co nie mogłam w to uwierzyć marzyłam o tym.Ale jak ja to powiem Harremu on mi na to nie pozwoli ale zaraz jak mi nie pozwoli to moja decyzja i ja chcę spełnić swoje marzenia.Na razie nie chciałam mu o niczym mówić poszłam do pokoju i schowałam list do mojej szafki.Poszłam na dół zrobić obiad.Zrobiłam kurczaka.Po jakiś 2 godzinach przyjechali chłopcy.Zachowywali się jak zwykle czyli cały czas się wygłupiali mi nie było do śmiechu postanowiłam pójść na taras.Za mną poszedł Liam
-Ej co się stało??
-Nie nic po prostu źle się czuję...
-Nie zmyślaj widzę że coś się dzieje mi możesz wszystko powiedzieć
-Chodzi o to że dzisiaj dostałam list dostałam się na studia
-O to gratuluje
-Ale one są w Nowym Jorku
-Co??I co z tym zrobisz??
-Nie wiem chcę spełniać swoje marzenia lecz chodzi o harrego
-Ej powiem ci jedno to ty spełniasz swoje marzenia a nie Harry jeżeli o tym marzysz to nic nie powinno stać ci na przeszkodzie
-Masz racje przepraszam ale muszę iść do toalety
-Ok ja też idę do chłopaków
Wychodząc z toalety usłyszałam krzyk Harrego byli w salonie
-Ej co się dzieje-spytałam gdy wbiegłam do salonu
-Może ty mi powiesz-powiedział Harry i rzucił list na stół-co to jest
-A co nie widzisz list idę na studia
-Czyli masz zamiar wyjechać
-Tak to moje marzenie zrozum to.....
-Czyli mam zrozumieć że zostawiasz mnie tutaj samego nie rozumiem tego ty naprawdę tego chcesz...
-Harry uspokój się...
-Jak mam się uspokoić jeżeli moja dziewczyna zostawia mnie samego i wyjeżdża za granice czyli mam rozumieć że to koniec chcesz od tak wszystko zakończyć czyli byłem jakąś zabawką gdy zdarza się pierwsza lepsza okazja zostawiasz mnie i odchodzisz.....
-Harry to nie tak..
-A jak-gdy to powiedział wyszedł wkurzony a ja wybiegłam za nim/..............
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz