czwartek, 26 lipca 2012

Rozdział 11


Pojechaliśmy wszyscy do chłopaków oznajmić im  że będą wujkami byli szczęśliwi.Postanowiliśmy to ukrywać jak długo się będzie dało lecz wszystko wyszło szybciej na jaw niż się spodziewaliśmy.Było dobrze.
Olivia i Harry.Minęło już pół roku z Harrym układa mi się coraz lepiej kocham go i on mnie też.Mieszkamy razem.Moja mama wyjechała na parę lat często do siebie dzwonimy ostatnio nawet nas odwiedziła.Louis i Grace są bardzo szczęśliwi.Liam pilnuje jej na każdym kroku,ostatnio poznał fajną dziewczynę ma na imię Danielle są naprawdę piękną parą.Dan jest bardzo fajna zakolegowałyśmy się we trójkę.Niestety szczęście nie trwało wiecznie.Ostatnio odezwał się mój były Markus chce żebym do niego wróciła.Wysyła mi sms i mi grozi .Postanowiliśmy się tym nie przejmować.Chociaż bardzo się bałam ponieważ był już w Londynie i próbował ze mną porozmawiać zagroził mi że ucierpią moi bliscy jeżeli do niego nie wrócę.Szkoła poszła w odstawkę wszyscy zostawiliśmy naukę,Dzisiaj jedziemy wszyscy do Polski do mojej babci bardzo się cieszę mam nadzieje że nie spotkam Markusa.
Rano:
-Kochanie wstawaj-usłyszałam bardzo znajomy głos
-Harry jeszcze chwilę proszę
-Wstawaj jest już 5.00 o 6.30 mamy samolot
-Że co-zarwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki miałam już wszystko spakowane
Umyłam się ubrałam i zeszłam na dół na dole czekali już wszyscy.
-To co jedziemy-zapytałam
-Tak zaraz podjedzie limuzyna musimy poczekać jeszcze 5 minut
-To ja idę do kuchni się czegoś napić-poszłam a za mną Harruś
-Kocham cię wiesz-wyszeptał mi do ucha
Wtedy odwróciłam się w jego stronę i go pocałowałam
-Ja ciebie też to będzie najlepszy wyjazd tak się cieszę
-Ja bardziej-pocałował mnie namiętnie nie mogliśmy się od siebie oderwać wtedy do kuchni wparował Louis
-No gołąbeczki czas się zbierać
Wyszliśmy przed domem czekała już limuzyna.Lot minął całkiem przyjemnie.Cały czas rozmawiałam z Harrym.Gdy dojechaliśmy moja babcia czekała już na nas na lotnisku.Gdy powiedziała że ostatnio koło jej domu kręcił się Markus z jakimiś kumplami aż się wystraszyłam gdy dojechaliśmy do domu z daleka zobaczyłam Markusa nie był sam był z jakąś obstawą wystraszyłam się więc postanowiłam jak najszybciej z Grace wejść do domu chłopcy mieli wyciągnąć walizki.Coś długo nie wracali postanowiłam wyjść i sprawdzić co się dzieje nigdzie ich nie było walizki nadal były w aucie.Wiedziałam już kto za tym może stać.Lecz nie byłam pewna wleciałam szybko do domu.Dzwoniłam na chłopaków lecz nie odbierali.Bałam się po prostu cały czas się bałam że coś im się stało.Markus nie da za wygraną.Tym bardziej jak Harry mu ostatnio przywalił.Siedziałyśmy z babcią i Grace w pokoju nie wiedziałyśmy co robić mojego dziadka nie miało być przez tydzień.Nagle zadzwonił mój telefon.Był to numer zastrzeżony.Szybko odebrałam
-Halo?
-Cześć kochanie może się spotkamy?-to był Markus
-Czego chcesz?
-Nie tak brutalnie jeżeli chcesz ujrzeć jeszcze swoich przyjaciół
-Ty skur*** jak mogłeś co oni ci takiego zrobili
-Za taką odzywkę twój loczek nieźle oberwie słuchaj
W słuchawce usłyszałam jak Harry krzyczy
-Tylko go ruszysz a tego pożałujesz
-O zadziorna lubię takie
-Czego chcesz co mam zrobić abyś ich wypuścił
-Spotkamy się dzisiaj wyśle ci adres
-Nie nie ma mowy
-Jeżeli chcesz żeby żyli musisz się na to zgodzić
-Jesteś..dobra ale pod jednym warunkiem zaprowadzisz mnie do nich muszę mieć pewność że nic im nie jest
-Dobra a teraz posłuchaj jeżeli nie przyjdziesz to ten raz będzie ostatnim kiedy usłyszysz głos Harrego
Wtedy usłyszałam Harrego
-Olivia nie zgadzaj się na nic kocham cię dam radę ważne abyś ty była bezpieczna-wtedy się rozpłakałam
-Harry kocham cię będzie dobrze wyciągnę cię
-To papa słoneczko-powiedział Markus i się rozłączył
Powiedziałam o wszystkim Grace i Babci na początku nie chciały mnie puścić samej ale to było jedyne wyjście.Grace musiała odpocząć nie mogła się w tym stanie denerwować więc poszła się położyć ja dostałam po chwili sms z adresem.Szybko ubrałam buty i wybiegłam z domu.Po paru minutach byłam na miejscu.Nagle koło mnie zatrzymało się czarne auto otworzyły się drzwi w środku siedział Markus.
-Wsiadaj kochanie
-Nigdzie z tobą nie jadę i nie jestem twoim kochaniem
-Już sie tak nie złość chcesz ich zobaczyć czy nie
Wsiadłam do auta i pojechaliśmy.Wyjechaliśmy za miasto stała tam opuszczona stara fabryka.Wysiedliśmy z auta a on złapał mnie za rękę szybko się wyrwałam popatrzył się tylko na mnie.Wchodziliśmy aż na 4 piętro strasznie tu śmierdziało papierosami i alkoholem.Gdy byliśmy na górze otworzył drzwi w koncie zobaczyłam 5 cieni to byli chłopcy chciałam do nich podejść lecz on mnie zatrzymał.
-Olivia co ty tu robisz uciekaj
-Zamknij się-krzyknął Markus
-Wypuść ich-powiedziałam ze łzami w oczach
-Olivia nic nam nie jest wytrzymamy uciekaj on jest nieobliczalny-powiedział Louis
Markus tylko kiwnął ręką a jakiś chłopak przyłożył Harremu jakimś kołkiem.Ten tylko krzyknął.
-Zostaw ich co oni ci zrobili
-Hmmm.. pomyślmy jeden jest twoim chłopakiem jak się jego pozbędę i jego przyjaciół to będziesz moja
-Ja nigdy nie będę twoja zraniłeś mnie i oszukałeś ja kocham tylko Harrego rozumiesz
-Prosze wysłuchaj mnie to nie było tak ja byłem piany to ta dziewczyna się na mnie rzuciła..
-Daj już spokój nie kocham cię powiedz co mam zrobić żebyś ich wypuścił
-Pojedziesz ze mną do Francji
-Nie ma mowy
-Jeżeli tak to jak chcesz jutro odwiedzisz ich na cmentarzu
-Olivia nie zgadzaj się na nic ja wytrzymam rozumiesz nie jedź z nim
-Harry kocham cię ale chcę żebyś żył rozumiesz jeżeli to zrobię będziesz żył a tego bardzo chcę
-Czyli się zgadzasz kochanie?-zapytał Markus
-Tak ale ich puszczasz wolno teraz i chce to widzieć
Markus podszedł do chłopaków z dwoma kolesiami rozwiązali ich i wyprowadzili ja poszłam za Markusem
-Proszę daj mi się z nim pożegnać ostatni raz
-Niech ci będzie masz 3 minuty
Podeszłam do Harrego i pocałowałam go ostatni raz
-Olivia ja cię nie puszczę nie jedź z nim nam nic nie będzie
-Harry kocham cię i nigdy nie przestanę
-Wtedy Markus wciągnął mnie do Auta widziałam jak chłopaki uciekają udało im się bardzo się cieszyłam po jakiś 30 minutach byliśmy już z Markusem na lotnisku.
-Markus pamiętaj że nie kocham ciebie tylko Harrego i tak będzie zawsze a po za tym nie mam swoich rzeczy
-Kupiłem ci nowe
Wtedy z daleka zauważyłam Harrego.
-Co ty tu robisz uciekaj dam sobie radę oni cię zabiją.
-Nie zostawię cię
Wtedy jeden z kolesiów wyciągnął pistolet i strzelił w Harrego.On upał na ziemię.Ze wszystkich stron wyleciała Policja podleciałam do Harrego który leżał  na ziemi dziwne było to że nie był nigdzie krwi.
-Harry proszę nie umieraj kocham cię nie zostawiaj mnie-rozpłakałam się
-Nie mam zamiaru cię zostawiać powiedział Harry.Wstał z ziemi i mnie pocałował.
-Co ale on do cb strzelił
-Miałem kamizelkę kuloodporną kocham cię nie dał bym ci z nim odlecieć
-Ja też ciebie kocham i przytuliłam się do niego.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz